Dom odziany Alicji Bielawskiej. Wystawa.

Traktując dom jako pudło rezonansowe w naszej relacji ze światem i naturą, wielu artystów / aktywistów zajmujących się problemami współczesności, ekologii i kondycji człowieka, zajmuje się analizą przestrzeni i materii, którymi się otaczamy. Tak jest też w przypadku wyjątkowej wystawy pt. „Dom odziany. Dostrajanie się do sezonowej wyobraźni”.

Wystawa została stworzona w oparciu o prace artystki Alicji Bielawskiej i pokazana po raz pierwszy w pawilonie polskim na londyńskim Biennale Designu w 2021 r. a następnie o odwiedziła Biennale Designu w Lublanie i Triennale Architektury w Lizbonie. W 2022 r została pokazana w Muzeum Narodowym w Krakowie, a jesienią 2023 roku gościnnie trafiła na miesiąc do Wilna.

Koncepcję i projekt wystawy opracowała pracownia architektoniczno-badawcza Centrala, która zajmuje się reinterpretacjami przestrzeni i odnową języka architektonicznego.

Twórcy zgromadzili wcześniej materiały historyczne, wspomnienia, wywiady, stare zdjęcia (m.in. fotografie Zofii Rydet), odwiedzali warsztaty tkackie, tropili ślady historycznych tkanin. Na ich podstawie rekonstruowali materiały, formy i funkcje. Pracownia Centrala w trakcie swoich wieloletnich badań, sformułowała nawet specjalną kategorię, która nazwała „architekturą chronobiologiczną” czyli taką, która ma połączyć nas z klimatem.

„Dom odziany” to rozprawa o współczesnym projektowaniu reagującym na zmiany klimatyczne, przywołując i analizując przeszłość z jej domowymi, sezonowymi i powiązanymi z cyklami natury rytuałami – szczególnie związanymi z tekstyliami ten dom wypełniającymi. To uwaga zwrócona w stronę zatracanej natury i równowagi, którą gwarantowała. Poszukując inspiracji dla współczesnych, zaangażowanych klimatycznie rozwiązań projektowych, wystawa „Dom odziany” sięga do przykładów historycznych z Polski, z okresu przed upowszechnieniem się elektryczności. Cytuje czasy, kiedy, rozróżniano dwanaście fenologicznych pór roku, dostosowując domowe przestrzenie do ich rytmu. Czasy, kiedy we wnętrzach powszechnie stosowano tekstylia jako sezonowe odzienie architektury. Pozwalało to na świadome, wspólnotowe przeżywanie cyklów natury, modnie dziś przywoływane, a wtedy naturalne ćwiczenie uważności, celebrowanie upływu czasu, wzmacnianie poczucia bycia częścią świata, gdzie światło i ciemność, rytm dnia i nocy – mają znaczenie i wpływ na naszą aktywność i witalność.

 

Wystawa zwraca uwagę na niedostatki współczesności, kiedy to spędzając większość czasu w mieszkaniach lub biurach z centralnym ogrzewaniem i klimatyzacją, zatracamy nasze relacje z naturą, zmiennością pór roku i rytmem dobowym. Wykorzystując tradycje starych, tekstylnych elementów wystroju, przypomina jak „odziane” w strój adekwatny do pory roku były domy naszych przodków i jaki wpływ miało to na jakość życia.

Łącząc piękno rzemiosła z użytecznością, zatrudnieni do realizacji projektów Alicji Bielawskiej twórcy ręcznie tkanych kilimów, paneli ściennych, „kołder – podsufitników”, dywanów, narzut i innych tekstyliów, odtworzyli je ze starannością korzystając miedzy innymi ze znaczenia temperatury barw powiązanych symbolicznie z cyklem następujących po sobie pór roku.

 
 

„Tkaniny były swoistymi mediatorami między naszym ciałem a tym, co na zewnątrz (…) to właśnie one sprawiały, że można było zimą docieplić wnętrze, a latem stworzyć przewiewną, chłodzącą przestrzeń” – mówi w wywiadzie dla Vogue.pl Aleksandra Kędziorek, jedna z twórczyń wystawy.

Wystawa „Dom odziany” opowiada w niezwykle inspirujący sposób o życiu tkaniny i z tkaniną we wnętrzu domowym. Ujawnia i tłumaczy wiele nieznanych dotąd zastosowań, o których dziś być może na nowo przyjdzie nam sobie przypomnieć i przywrócić do życia.

Tkanina w służbie termiki domu, zawiązywana pod sufitem w formie „podpinki” zabezpieczała przed utratą ciepła zimą, natomiast w transparentnej wersji baldachimu, rozpiętego nad łóżkiem, pozwalała odciąć się od ciepła i światła letniego. Transparencja tkanin w domu była dodatkowo obiektem obserwacji wędrującego i filtrowanego światła – dziś rzadko rozumianej i branej pod uwagę w wyborze tkaniny przeznaczanej na przesłony okienne.

Wystawa przywołuje też inne fascynująco miękkie elementy wyposażenia domu, których istnienie zostało już dawno zapomniane – firanki dopasowane do kształtu okien, mięsiste tapicerki na drzwiach, przyszywane perłowymi guzikami, które świecą w ciemności, czy brezentowe zamknięcia wewnętrznych przestrzeni regałów.

Meteorologiczny zestaw 12 polskich sezonów klimatycznych, którymi dziś kierują się już tylko ogrodnicy, stał się punktem wyjścia do zaprojektowania narracji wystawy. Zaskakującym, a jednocześnie niezwykle edukującym okazał się dobór kolorów, który w tęczowej skali pogodowej jest odwrócony – zima to nie tradycyjnie uważane za chłodne niebieskości, a lato nie niesie ze sobą ciepłych kolorów.

„Doszliśmy do wniosku, że kiedy odziewamy dom na zimę, chcemy się docieplić, więc dobieramy kolory słoneczne, które wizualnie nas dogrzeją, latem zaś takie, które ochłodzą. Kierowaliśmy się przy tym intuicją i obserwacjami z podróży po gorącym Południu, gdzie w tkaninach zobaczymy częściej chłodne barwy, by przywołać choćby wszechobecny grecki błękit czy białe stroje pustynnych nomadów – mówi Aleksandra Kędziorek. Alicja Bielawska dodaje, że nawet na polskiej wsi kolor niebieski miał latem odstraszać owady i dlatego malowano na niebiesko na przykład framugi i odrzwia chat.

 
 

Wybranym kolorom towarzyszą w wystawie  dobrane odpowiednio materiały – wełna i len, które własną termiką wspierają opisane procesy. Wydaje się to być znakomitą podpowiedzią dla nas wszystkich wybierających tkaniny do konkretnie zaplanowanych zastosowań, gdzie rolę pełnią nie tylko kolor i gramatura, ale też faktury, sploty, szorstkość, matowość, połysk.

Punktem wyjścia dla projektów Alicji Bielawskiej były realne przedmioty i funkcje, ale artystka przekształciła je w silniej i symbolicznie oddziałujące na obserwatora, na poły abstrakcyjne obiekty. Działając skalą w przestrzeni, opowiadają też one same sobą o końcu długiej tradycji tkactwa i jego niezwykłych technik. Chodziło o to, by pokazać ich niezmierzone, niewykorzystane współcześnie możliwości we wnętrzarskim wzornictwie.

 
 

„Dla mnie ważne było, żeby nie wprowadzać tu wzorów, które kojarzą się jednoznacznie z tkaniną ludową, tylko działać kolorem – mówi. – W naszej wersji jest dużo migotania, warstw, które przechodzą jedne przez drugie, żeby pokazać bogactwo i piękno tego rzemiosła” – mówi artystka.

W tym kontekście wystawa „wiecznie żywa” w swoim przekazie ma też uwrażliwiać na zmianę i chęć jej wprowadzenia – w rzemiośle, w projektowaniu, ale też w naszym bardzo osobistym wymiarze kontaktu z naturą, jej bogactwem i zmiennością. To także nauka, że dom to miejsce, o które trzeba cały czas dbać, bo jest naszym codziennym projektem w procesie.

Wystawa Alicji Bielawskiej inspiruje do powrotu do życia w zgodzie z cyklicznością natury i zastanowienia się nad jej miejscem we współczesnym świecie.

Pierwszy raz od bardzo dawna to właśnie tkanina z wszystkimi swoimi właściwościami i możliwościami jest nośnikiem treści i obiektem w tym ważnym, intelektualnym przekazie.

„Dom odziany. Dostrajanie się do sezonowej wyobraźni”.
Organizator wystawy: Instytut Adama Mickiewicza
Kuratorka: Aleksandra Kędziorek
Artystka: Alicja Bielawska
Koncepcja i projekt wystawy: Centrala (Małgorzata Kuciewicz, Simone De Iacobis)